sobota, 14 kwietnia 2012

ngoi sao le loi

Powtórzę się raz jeszcze, bo miałam pisać codziennie i coś mi nie wychodzi. Generalnie to przez to, że nigdy mi się nie chce zrzucać zdjęć na laptopo. Dzisiaj za karę będzie dużo zdjęć, ale nie mam zdjęć ze świąt o.o No bo nie było co fotografować, pierw przyszedł do mnie chłopak, a później poszliśmy na bilard, więc, ah no i w lany poniedziałek mnie nikt nie oblał, dobrze, ze Toai nie wyleciał na mnie z wiadrem wody jak spałam, z resztą on też spał to mniejsza o to. W tamtą noc narywaliśmy 987654323456789 filmików, w których przede wszystkim mówiliśmy coś tam po wietnamsku i takie tam fajnie, ale nie opublikujemy ich najprawdopodobniej, chociaż.. Może, może. Później to nie pamiętam co tam robiłam, ale dni mijały szybko. Wczoraj byliśmy na imprezie, było bardzo bardzo fajnie, ale dzisiaj rano to już nie koniecznie. Później na urodziny do Oliwi, do kota i teraz w domu. Przed chwilą zjadłam ramen *moja dieta </3*. Nie wiem o czym mogę jeszcze napisać. Zamęczę was teraz zdjęciami

















no to siema!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz